piątek, 17 kwietnia 2015

KSIĄŻKA 2 (KI) - 2 serie CASSANDRY CLARE

Kiedyś spodobała mi się okładka książki. Wrzuciłam jej okładkę do mojego folder i Be mi ją kupił. Przeczytałam, bardzo mi się spodobała, ale cóż, skoro inne już czekały na półce w kolejce. Potem od Be dostałam kolejną książkę Cassandry Clare, tyle, że pierwszą część innej serii i .... znów mi się ogromnie spodobała. Postanowiłam powrócić najpierw do tej poprzedniej. 


DIABELSKIE MASZYNY to ta pierwsza seria (naprawdę napisana jako druga, ale opisuje czasy przed pierwszą). Na każdej z okładek znajduje się trójka głównych bohaterów, których los tak pokierował ścieżkami życia, że ciągle kroczą ... jedną drogą. Will, James i Tessa. Mają 18 i 17 lat (oj trochę mało jak dla mnie dla moich bohaterów) i nie są ludźmi. Tak, tak wkraczamy w świat magii, wampirów, wilkołaków, podziemnych, przyziemnych itp. 
Tessa kocha Willa, a On ją, ale nie może jej tego okazać - bo Ona zginie. Will kocha James'a są niemal jak bracia, zawsze razem, jeden za drugiego odda życie. James umiera - jest śmiertelnie chory i kocha Tessę, z którą jest zaręczony. 
Strasznie zagmatwane, ale autorka jest genialna w tworzeniu charakterów postaci, dialogów między nimi i ogólnie miała niezły pomysł i świetnie go opisała.

P.S. Dziś nad ranem skończyłam "Mechaniczną księżniczkę". Już dawno tak nie płakałam po skończonej lekturze ;-( Nie spodziewałam się takiego zakończenia. Autorka mnie rozczarowała. Wybrała ten gorszy scenariusz. Wielką miłość zamieniła w farsę i zakończyła ją ... Jak ktoś czytał to zrozumie. Człowiek czyta niemal 1500 stron, żeby na końcu załamać się, bo autorka postanowiła ciągnąć zakończenie bez końca - zabijać je i wskrzeszać, zabijać je i wskrzeszać ... tym doprowadziła mnie do błędu i zwyczajnie rozczarowała na końcu i zdenerwowała. A mój płacz ciągle jest na końcu nosa.


DARY ANIOŁA ta seria składa się z 6-ciu części (ja obecnie przeczytałam pierwszą). Więc jeszcze zbyt dokładnie nie mogę jej Wam opisać. Znów małolaci są tutaj głównymi bohaterami. W przeciwieństwie do "Diabelskich Maszyn" których akcja działa się w Londynie na przełomie 1800 i 1900 roku. Tutaj mamy Nowy York i współczesne czasy. Clary zawsze żyła jak normalna nastolatka do póki nie dowiedziała się, że jej matka nie jest tą osobą, za którą się podawała, a jej ojciec wcale nie zginął 15 lat temu. I znów mamy trójkąt. 
Ciężko było by mi wczuć się w sytuację, gdzie 2 kobiety walczą o jednego mężczyznę, za to w tej sytuacji, gdzie 2 mężczyzn bije się o kobietę odnajduję się bardzo łatwo ;-) 

To świetne książki i z czystym sercem mogę Wam je polecić. A jeśli lubicie wilkołaków i wampiry to już w ogóle jesteście w raju. Dawniej gdyby ktoś mi powiedział, że polubię taką literaturę, wyśmiałabym go, a tu proszę. Nie zastanawiałam się nigdy dlaczego ten świat tak mnie wciąga i uspokaja, ale to chyba chodzi o zasady, określone miejsce w szeregu, szaleństwo, siłę, władzę, przyjaźń, więzi itp. ;-)

niedziela, 12 kwietnia 2015

OCH, ŻYCIE ...

Czasami zaczynam dochodzić do wniosku, że dorosłość mnie rozczarowała, podobnie jak małżeństwo, relacje między ludźmi  i ... całe życie. Że to wszystko mnie przerosło. W nocy właśnie tak się czułam. 


Czasami takie mam wrażenie, że tak siedzę sama, w jakimś okropnym miejscu i ... chyba nie mam siły wstać i z niego wyjść. Tylko ten mój synek, sama myśl o nim ... od razu wstaję, otrzepuję pupę i biorę się w garść. Nawet nie chcę myśleć, co gdyby nie on .. Ale gdyby nie on to wtedy niektóre wybory byłyby łatwiejsze. 
Ale nic, to jest Polska, tu nie da się zmienić swojego życia w ciągu jednego dnia. 
Mam Was zanudzać? Tylko tego jest tak wiele, że wieczoru i nocy mogłoby zabraknąć. A jak sami wiecie, czas mam ograniczony, póki synek nie wstanie (a już śpi godzinkę). 
Kiedyś czytałam na jednym z blogów o relacjach rodzinnych, że niby wielka rodzina, a nie wszyscy się lubią, nie wszyscy się spotykają i odwiedzają ... U mnie właśnie zaczyna się coś takiego pojawiać. Wychodzi to zupełnie niepotrzebnie. Bo można by sobie wszystko omówić, porozmawiać, ale to dla niektórych za trudne albo zwyczajnie rozmowa nic nie da. Okropne jest tkwić między takimi ludźmi. A z drugiej strony, czuję ulgę, jak pomyślę "ale w sumie to nic, nie będziemy się spotykać i trudno, ale oni będą szczęśliwsi i może my też, byle tylko nie psuć tego spokoju, który powstał gdy się nie spotykają". 
Powiem Wam szczerze, że dla mnie teraz najlepsze życzenia powinny zaczynać się od słów "życzę Ci: spokoju i zdrowia dla synka oraz reszty rodziny", a wszystko inne niech będzie potem albo ... i nie. 
Może systematycznie, po troszku uda mi się opisać Wam co i jak. Może coś mi doradzicie (chociaż bardzo dobrze wiem, co) albo inaczej .... może poznam jakieś historie z Waszego środowiska, które przypominają moją i ... kończą się happy end'em ;-) 
Dziś tyle. Uciekam w świat książki (właściwie od roku to głównie w tym drugim świecie znajduję spokój i inne fajne uczucia). Tym razem to "Mechaniczny książe". 

niedziela, 15 marca 2015

W PUNKTACH ... CO U MNIE

Chroniczny brak czasu nadal, ale światełko w tunelu już widać całkiem wyraźnie. Niech tylko ta wiosna już będzie. 

1. PRACA. W szkole bez większych zmian. Jest dobrze, chociaż wiadomo, że lepiej zawsze może być. Dzieciaki nie dają w kość, bardziej niż zwykle, ani ich rodzice - właściwie to z rodziców mogę być zadowolona. Z jednym chłopcem mam większe przejścia i niestety często może się wydawać że go dręczę lub jestem złośliwa, ale jego mama ciągle podkreśla mi, że wobec niego muszę być wyjątkowo stanowcza, bo on niestety chce wszędzie dowodzić, a zupełnie tego nie umie i jest przy tym ogromnym egoistą. Więc gdyby ktoś czasami posłuchał z boku naszego dialogu, to po pierwsze powiedziałby "dookoła sami wariaci" a po drugie śmiałby się i pukał w czoło niczym na filmie Monty Python'a (takie chore rozmowy prowadzimy) np. 
- Czemu nie piszesz?
- Przecież piszę!
- Nie, nie piszesz, bo dopiero wziąłeś pióro do ręki!
- Pisałem! Tylko Pani podeszła i mi przerwała!
- Nie pisałeś, dlatego do Ciebie podeszłam.
- Bo chwilę myślałem, ale też pisałem. 
- A dlaczego masz zadanie 1-sze nie zrobione, a my już jesteśmy przy 3-cim?
- Bo mi Pani przerwała! ...itp.
Poza tym dużo pracy papierkowej, czego nikt z nauczycieli nie znosi. Nie dość, że sprawdziany, materiały do lekcji, dzienniki, zeszyty, ćwiczenia, to jeszcze tona biurokracji. Ciągle mam jakieś tyły. Ale doszłam do wniosku - trudno, systematyczność nie jest moją mocną stroną, więc wolę przysiąść 2 razy, a resztę przeznaczyć na książkę i film, niż ciągle w wolnej chwili siedzieć w papierach.
Z kolegami w pracy nie mam problemów, a wręcz fajnie się dogaduję no i z moim Dyrektorem też. Chociaż ostatnio powiedział, że obowiązkowo ja i moja rówieśniczka musimy iść na kurs dla wychowawców, bo dyscyplina u nas w klasach nie jest na najwyższym poziomie. No cóż, mój charakter daleko leży od rzeczowników "zołza", "generał", "sędzia" itp. No to czekam na termin kursu.


2. DOM. Tu jest lepiej i gorzej. Ostatnio częściej gorzej. Nie przestaję się dziwić, jak dwie czy nawet trzy rodziny mogą latami mieszkać pod jednym dachem? Oczywiście wiem, że są tam spory, kłótnie i ciche dni, ale mimo wszystko oni ciągle pod tym jednym dachem. Ja mam dość mieszkania z rodzicami. Ciągle jestem miedzy młotem, a kowadłem, miedzy mężem, a moją mamą czy tatą. Każdy ma swoje przyzwyczajenia, każdy by chciał mieć swój kąt i chwilę ciszy, ale nie jest to możliwe na jednym poziomie domu. Myślałam kiedyś, że szybko uwiniemy się i góra powstanie, ale niestety nie udaje się to. Nie tracę jednak nadziei. Zastanawiam się tylko, czy może nie byłoby zdrowiej pojechać do Krakowa, do mieszkania męża w Kamienicy i tam na 2-3 lata się przenieść, by potem wrócić znów na wieś, ale już na drugie piętro. To jednak spowoduje, że ... mieszkanie trzeba trochę odremontować i niestety nie będzie wynajmowane przez ten czas i może odczuje się brak tych pieniążków z wynajmu. A z drugiej strony. Jak zrobi się ciepło to chcemy częściej jeździć do Zawoi, do domku mojego męża, obok lasu. 
Poza tym Maluch czasami tak daje w kość, ten bunt 2-3-latka ... a do tego cechy charakteru taty, no czasami w pupę dostanie, bo inaczej trudno go do pionu postawić. Ale nasze dziecko ani nie jest przesadnie użalające się nad sobą, ani pamiętliwe, więc ciągle się kochamy najbardziej na świecie. I to jest największa zapłata, kiedy wkurzy mnie na maksa, popłacze gdzieś przy babci, a potem przychodzi "mamusiu kocham" ;-) To jest sukces wychowawczy ;-) 

3. CZAS WOLNY. Mam go jak na lekarstwo. Najczęściej jest tak. Praca, potem od 15-ej Maluch, od 21:30 czas dla siebie. I wtedy odrobina pracy, rozmowa z mężem i film lub książka, kąpiel, gazeta. (Właśnie Maluch się obudził, więc koniec blogowania).
Przynajmniej 4 razy w tygodniu poćwiczę sobie coś, przejadę na rowerku stacjonarnym i chcę więcej biegać, póki co 3 razy dopiero mi się udało wyrwać na stadion. 
Najczęściej o 24-ej idę do łóżka, jak cały dom już dawno śpi.


P.S. Czytam wszędzie, tylko nie w pracy. Czytam codziennie, zawsze gdy znajdę choćby 10 minut. Czytam wszystko, ale tylko to co mnie interesuje (a interesuje mnie wiele). 

niedziela, 8 marca 2015

I PO FERIACH ...

Maluch śpi, mąż pojechał do kolegi na PlayStation i nocowanie, więc mam spokój.
Ferie zapowiadały się inaczej, a były ... beznadziejne i cieszę się, że już się skończyły. W pierwszym tygodniu mąż pojechał na kilka dni na Śląsk więc miało być spokojnie, luźno i bez nerwów. A nerwy się skumulowały, bo Mały się rozchorował i w środę kaszlał dosłownie co minutę i dosłownie cały dzień. Byłam w szoku, a tu lekarka dziś nie przyjmie, tylko jutro. Jutro Moni (mojej kuzynki-przyjaciółki) nie ma bo idzie do pracy i nie będzie nas miał kto zawieść. Mąż zabrał samochód, mój u mechanika, brat pojechał na delegację, wszyscy znajomi w pracach do południa ... dramat! Wreszcie telefon do brata, On do mechanika "auto nadal nie ruszone, więc jedź, zabieraj go, zrób co masz zrobić i znów zawieś do mechanika". Sąsiad zawiózł mnie do mechanika, bo na nogach szła bym tam pewnie 45 minut. Następnego dnia do lekarki z kaszlącym i wymiotującym Maluchem - diagnoza - początek jednostronnego zapalenia płuc - super! 


Antybiotyk, leki i cała lista co kiedy i ile dni i co potem. Na szczęście moje dziecko (chociaż nie wygląda) zażywa i je chyba wszystko co mu podsuwam. Tylko te wymioty, biedny, nacierpiał się swoje, bo nawet w nocy budził się i wymiotował. Nasza drewniana podłoga też swoje przeżyła w czasie tej choroby. 
W piątek, późnym wieczorem wrócił mąż i po dziecku nawet nie było większego śladu po chorobie (chociaż liczba i rodzaj leków skazywały co innego). Przyjechał z Dodą. Więc chociaż teraz liczyłam, że będzie zdecydowanie lepiej.
Trochę pooglądaliśmy filmów, trochę poczytałam, trochę pogadałam z małolatami (Doda i bratanice) i jakoś zleciało. Szkoda tylko, że nikt nie pomyślał "hej, ona ma ferie, wieźmy jej syna na 2 godziny niech sobie odpocznie". Dobrze, że chociaż raz się wyrwałam z ekipą, bo zaplanowałam z mężem i dziewczynkami wypad do kina na 4D "Jupiter". Mnie osobiście film się spodobał, chociaż nie ukrywam, że efekty i obsada zrobiły swoje. 
Najlepsze jest to, że wreszcie zaczęłam wygospodarowywać czas na czytanie książek ;-) Kosztem czego? Przygotowywania się do pracy i pilnowania stron internetowych (między innymi tu) których się podjęłam.

poniedziałek, 23 lutego 2015

OSCARY 2015

Jak co roku, zawsze dzień PO, piszę o Oscarach. Nie żebym uważała, że to jedyne, najlepsze wyróżnienia dla aktorów, ale na pewno niezaprzeczalnie najbardziej medialne. 
I znów po 5-ej rano zasiadłam przed telewizorem by zobaczyć, te trzy, ostatnie i dla mnie najważniejsze kategorie.
Ale, ale ... za nim o tym, to ...BRAWO "IDA"!!! chociaż mnie nie urzekł ten film, to i tak się cieszę ;-) 
W tym roku nie miałam faktycznie żadnych kandydatów, ale niektórym kibicowałam z sympatii. I tak ...
NAJLEPSZY FILM - "BIRDMAN" - przykro mi, ale ten film zupełnie do mnie nie przemawia. Nie oglądałam go i zapewne nie będzie na mojej liście zbyt wysoko. Obsada nie powala na kolana - chociaż znam Michael'a Keaton,a  i uważam, że niezły z niego aktor, ale ... to za mało. Film jednak zdobył 4 Oscary!! 
Inne nominowane to: 
"BOYHOOD" - na pewno zobaczę, chociażby ze względu na pomysł reżysera - film kręcono 12 lat by bohaterowie mogli się naturalnie starzeć.  
"GRA TAJEMNIC" - jak wiecie był plan pójścia do kina, ale nic z tego nie wyszło. Nie mniej jednak film na 100% zobaczę na DVD. I nie odstrasza mnie bynajmniej to, że opowieść pomija udział Polaków, bo jak podkreślał scenarzysta (na marginesie, właśnie odebrał Oscara za scenariusz do tego filmu) tu chodzi o przypadek człowieka innego, dziwaka, który nagle robi coś, co wszyscy podziwiają. No i ta obsada - super!
"GRAND BUDAPEST HOTEL" - widziałam. Troszeczkę mnie rozczarował, ale tylko troszeczkę, bo muzyka i obsada - Liga Mistrzów!  
"SELMA" - to film, o którym nie mam bladego pojęcia. A! To już wiem. To film o Afroamerykanach i Kingu. Tu jestem ogromnie tolerancyjna, ba w ogóle nie ma u mnie tematu różnicy skóry, ale nie lubię filmów o gangach i niewolnikach. Pierwsze doprowadzają mnie do szału wulgarnością, agresywnością i uprzedmiotowieniem kobiet, a drugie psychicznie mnie dołują, że coś takiego w ogóle mogło mieć miejsce. Tak więc, tego filmu nie zobaczę.
"SNAJPER" - mój mąż koniecznie chce zobaczyć, ja pewnie poczekam na DVD. Uwielbiam Clint'a Eastwood'a jako reżysera (jego "Gran Torino" jest genialne!) i ... tylko dlatego zobaczę ten film, chociaż wiem, że będę płakać, a potem przeżywać długi czas, ale wiem, że Bradley zagrał tam świetnie. 
"TEORIA WSZYSTKIEGO" - odtwórca głównej roli za ten film dostał Oscara, więc wypada zobaczyć, tylko, że to film z gatunku tych trudnych, więc nie obiecuję, że zrobię to w tym roku. 
No i na koniec "WHIPLASH" - chyba nie zobaczę. Nie przepadam za filmami, gdzie muzyka wiedzie prym (dlatego nie widziałam "Nędzników" chociaż bardzo chcę), a już na pewno nie jestem fanem jazzu. Więc póki co, nie. 
Kobiety mają pierwszeństwo...
NAJLEPSZA AKTORKA - JULIANNE MOORE (którą pamiętam w pierwszej kolejności z "Miasto ślepców") za film "Motyl Still Alice". Film, który jeszcze do nas nie trafił. Ale będę chciała go zobaczyć. Mówi o kobiecie, która odkrywa w sobie początki Alzheimera. 
Inne nominowane to Marion Cotillard, Felicity Jones, Reese Whiterspoon i Rosamund Pike (którą ja osobiście bym typowała, bo widziałam "Zaginioną dziewczynę" i jak Wam wspominałam, zagrała tak genialnie, że aż ją znienawidziłam). 
NAJLEPSZY AKTOR - EDDIE REDMAYNE młody chłopak, za rolę Stephen'a Howking'a. Inni nominowani to: Michael Keaton, Steve Carrell, Bradley Cooper i Benedict Cumberbatch.
Aha! Najlepszy film animowany to "WIELKA SZÓSTKA" no oczywiście, że zobaczę!! ;-)
I na koniec kilka sukienek, chociaż żadna nie była jakaś zniewalająca. 



Czerń to rzadkość. Julianne normalna, a Jennifer bardzo kobieca. 


Ciemne srebro - chyba jedyna. Reese bardzo ładnie wyglądała i jaka figura. Podobnie jak Scarlette, którą trochę skrytykowano za ten strój, zupełnie nie wiem dlaczego.


Rosamund w tej czerwieni miała minimalną talię. Nasze śliczne panie trochę skromniutko, a szkoda, bo mamy przecież takich zdolnych projektantów. No i pani Lopez, chyba największa suknia tego wieczoru.

czwartek, 19 lutego 2015

KSIĄŻKA 1 (KI) - seria JO NESBO

Uwielbiam Go, to geniusz! Pewnie gdyby kiedyś była możliwość spotkania, to chętnie bym skorzystała, bo moja wiedza na jego temat i na temat jego książek próbuje mi wmówić, że to bardzo ciekawy człowiek z którym na pewno znalazłabym wspólny język. 
Ale przecież ten post nie ma być psalmem uwielbienia dla autora (chociaż dlaczegóż by nie, skoro na to zasługuje). 
      A na marginesie, tym postem zaczynam cykl książek, które gorąco Wam polecam. 


Tu jest 9 części, ale dla zainteresowanych, powiem, że 10-ta część już jest na rynku ("Policja"). 
       I teraz tak. Zabawna historia. Ja zaczęłam czytać od 3-ciej części (bo taką kupił mi mój mąż) "Czerwone gardło". Wcześniej czytałam inną serię - szwedzką (ale o tym kiedy indziej) - ale, że się skończyła, postanowiłam dać szansę norweskiej. Tamtą serię pisała kobieta, a tu mężczyzna.
         Coś mi się ubzdurało, że bohater ma ponad 50 lat (ale czy ja Wam o tym nie wspominałam już kiedyś?) jakie było moje zdziwienie, gdy zaczął podrywać 30-letnią kobietę?! Byłam zniesmaczona (temat o związkach z dużą różnicą wieku chętnie podejmę, ale innym razem). No bo jak, starszy policjant, alkoholik, ciągle z papierosem w ustach i w ogóle, wiecznie łamie przepisy i nagle trafia go strzała amora? Strasznie mi się czytało tę książkę. Dobrnęłam jednak do końca. Stwierdziłam "dobrze, skoro mam jeszcze 4-tą część, to kupię 1 i 2 i pomęczę się trochę". I nagle co, czytam w "Człowieku nietoperzu", że Harry ma 35 lat !!! Matko! no to zupełnie zmienia postać rzeczy! 
         Harry to świetna postać. Początkowo może się wydawać, że jest odrażający i niczym nie może zaimponować (mi), jest niesympatyczny, wulgarny, agresywny, egoista, który ciągle tylko myśli o tym jak nie sięgnąć po alkohol lub (kiedy już zacznie) skąd zdobyć więcej alkoholu. Ale ci, którzy postanowią dać mu szansę i przeczytają przynajmniej 3 części, zmienią zdanie o 180 stopni. I zobaczą w Harrym tę osobę, którą widzi Rakel, B. Moller czy Halvorsen (czy też ja). 
Dziwię się czemu jeszcze nikt nie wpadł na pomysł zekranizowania tej serii. Chociaż nie. Anglicy już kończą zdjęcia do "Pierwszy śnieg". Myślę, że to jednak będzie taki jeden wyskok. Bo ja mam na myśli coś na miarę "Szklanej pułapki" czy "James'a Bond'a". No nic, czekam cierpliwie. 
           Przyznam szczerze, że tak uwielbiam Harrego (i Jo), że zawsze jak skończę kolejną część (ostatnio "Pancerne serce" 8) to robię sobie przerwę, z 2 powodów. Po 1 - psychicznie jestem zmęczona i szukam sobie coś lżejszego do czytania, po 2 - niestety zbliżam się do końca serii (zostały TYLKO! 2) i nie wiem czy Nesbo ma ochotę pisać więcej.
       Idąc dalej. Szczerze - z każdą kolejną częścią jestem coraz bardziej zachwycona wiedzą, umiejętnościami i pomysłami autora (rzadko się to zdarza, prawda? raczej autor powoli wpada w rutynę i ciężko jest mu nas zaskoczyć). "Pancerne serce" czytałam tak, że niektóre fragmenty musiałam SZYBKO "przebiec" bo napięcie było dla mnie za duże (a przecież nie da się zamknąć oczu i przeczytać dalej .... czy przeżył). Dla mnie to na razie najlepsza część. Chociaż znawcy mówią o "Trylogii z Oslo" (pierwsze 3 części) czy "Pierwszym śniegu" (7). 


Parę słów o samym Jo Nesbo - Geniuszu.  
                                                    http://jonesbo.pl/o-autorze.html
         
             Jo Nesbø urodził się w roku 1960 w Oslo. Należy do najgłośniejszych skandynawskich autorów kryminałów, a jego biografia jest naprawdę nietuzinkowa.
Z wykształcenia ekonomista; pracował jako makler i dziennikarz. Finanse porzucił jednak dla pisania. Jest też muzykiem rockowym, członkiem zespołu Di Derre, dla którego pisze teksty. Nagrał płytę solową. Jego powieści kryminalne tłumaczone są na ponad dwadzieścia języków i od dawna królują na listach bestsellerów. Cykl kryminałów z komisarzem Harrym Hole zdobył kilkanaście nagród krajowych i zagranicznych, w tym amerykańskich i brytyjskich.

Wybrane nagrody i wyróżnienia:

  • 1997   nominacja do Nagrody Rivertona za pierwszą powieść
  • 1998   nagroda literacka Szklany Klucz, przyznawana corocznie pisarzom z krajów nordyckich za najlepszą powieść kryminalną
  • 2000   nagroda księgarzy norweskich za Czerwone Gardło
  • 2002   Nagroda im. Madsa Wiela Nygaarda za Trzeci klucz
  • 2004   tytuł norweskiego kryminału wszech czasów przyznany powieści Czerwone Gardło przez Norweski Klub Książki
  • 2007   specjalna rekomendacja Fińskiej Akademii Pisarzy Kryminałów dla Pentagramu
  • nominacja do Nagrody im. Duncana Lawrie za Trzeci klucz
  • Pierwszy śnieg uznany za najlepszą książkę roku przez Norweskie Stowarzyszenie Księgarzy
  • 2008   tytuł Książki Roku przyznany przez Norweski Klub Książki powieści Pierwszy śnieg
  • 2010   nominacja do Nagrody im. Edgara Allana Poe za Trzeci klucz
  • honorowa Nagroda Wielkiego Kalibru dla Jo Nesbø podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu

Powieści o komisarzu Harrym Hole to kawał mocnej, mrocznej literatury kryminalnej.
Robert Ziębiński, „Newsweek”

Nesbø tak poukładał tekstowe puzzle, że wyszła z tego historia, od której trudno się oderwać.
Robert Ostaszewski, „Polityka”

Nesbø gra zdecydowanie w pierwszej lidze. Nie chodzi nawet o to, że mamy do czynienia z prozą wybitną technicznie, dynamiczną, zaskakującą, wyposażoną w meandrującą, nieprzewidywalną intrygę, ale o coś innego – o charakterystyczny rys.
Piotr Kofta, „Dziennik Gazeta Prawna”

POLSKI WYWIAD SPRZED ROKU 
http://kultura.newsweek.pl/jo-nesbo-wywiad-z-autorem-kryminalow-newsweek-pl,artykuly,276983,1.html

Reasumując - mam całą serię i będę kupować kolejne pozycje, jeśli takowe się pojawią. Harrego chętnie zobaczę na małym lub wielkim ekranie, ale musi go zagrać ODPOWIEDNI aktor (nie super bohater) i nie koniecznie .... Amerykanin. 
POLECAM WAM GORĄCO i chętnie poznam Wasze opinie ;-)

poniedziałek, 16 lutego 2015

ŻYJĘ ... ŻYJĘ

Ciągle coś ... i blog schodzi na drugi plan. Więc, żeby się bardziej zmotywować postanowiłam wprowadzić tu jakieś cykle.
Na pewno będę pisała o książkach, filmach, muzyce, artykułach czy ciekawych dialogach z mojego nauczycielskiego czy maminego życia.
Poza tym, chyba muszę szczerze przyznać, że brak zorganizowania i systematyczności to moja największa wada. Ach, szkoda.
Dziś nie zacznę od niczego z wyżej wymienionych rzeczy. Zwyczajnie, napiszę Wam co u mnie w danej chwili się dzieje.
Zaczęły się ferie, a ja dobrowolnie i świadomie zgodziłam się przez 3 pierwsze dni odwiedzać szkołę i prowadzić kółko komputerowe dla moich wybrańców z klas 4-6.
Dziś, kiedy tam dotarłam o 11:55 okazało się, że nikt z mojej grupy się nie zjawił. Uradowana zrobiłam szybką zmianę planów i ... 10 minut później wróciłam do pierwszej wersji bo 3 uczniów z mojej 8-osobowej grupy zjawiło się. Po kolejnych 10 minutach przyszła moja bratanica (licealistka, rany, a dla mnie nadal ma 10 lat) i włączyłyśmy sobie komputery (podczas gdy moi 3 chłopcy już dawno grali w jakąś grę) z myślą "znajdziemy sobie film, by iść w środę do kina". Potem przyszła kolejna bratanica (gimnazjalistka, a dla mnie nadal dziecko, chociaż chyba zaczyna mnie przerastać) i zaczęła grać w "kopalnie złota". I wyobraźcie sobie, że tak minęła nam godzina. Więc żeby nie było, rzuciłam do chłopaków hasło "robimy w word'zie plakat FAJNE FERIE - obramowanie, kolor strony, znak wodny, korzystamy z wordart'u, zmieniamy kształt punktora, wypisujemy kilka ciekawych propozycji i dodajemy sformatowane zdjęcie" ;-) Sumienie czyste. Im zajęło to 25 minut, a potem znowu gra i .... czas się skończył. Z moimi bratanicami zrobiłam małe zakupy, a potem spędziłyśmy 3 godziny na plotkach i zabawach z Maluchem. Następnie musiałam wreszcie odwiedzić mojego mechanika i zostawić tam autko na 2 dni (oby tylko). Tak więc jutro czeka mnie niestety spacer do szkoły (dobrze, że tylko 17 minut, może znajdę mp3) i .. ze szkoły również.
Mój mąż pojechał na 5 dni w okolice Wrocławia dlatego mam względny spokój w domu (nie licząc rodziców, Malucha i psa) czyli ... spokoju BRAK.

P.S. Wybrałyśmy film "Gra tajemnic", chociaż ja wolałabym "Kingsman" ... dobrze, że chociaż każda zgodziła się  z tym, że odpuszczamy "Gray'a" :-p Pewnie i tak go zobaczę, ale kiedyś, z mężem na DVD.